Dawno nic nie pisałem, ale wakacje połączone z dużą ilością pracy i projektów powodują, że człowiek nie ma kiedy się zebrać. W końcu jednak znalazłem chwilę i chciałbym słów kilka o temacie, który już od jakiegoś czasu wywołuje we mnie sprzecznie odczucia a często wręcz negatywne. Tak chodzi o wirusy, ale nie Ebolę tylko te marketingowe czy internetowe czyli tzw. virale czy nieco podobne "wyzwania".